Sojusz Lewicy Demokratycznej

Rada Wojewódzka w Rzeszowie

Żądamy całej płacy i pół władzy!

(2010-03-08)


    W niedzielę, sto lat po ustanowieniu Międzynarodowego Dnia Kobiet, po ulicach większych polskich miast znów przeszły Manify. Tak w III RP przywykło się nazywać się manifestacje w imię praw kobiet. W tym roku jakby liczniejsze, również z aktywnym udziałem mężczyzn. W ten sposób feministki, do których przyłączyli się m.in. znani aktorzy, twórcy, także politycy, głównie z lewicy, manifestują prawo kobiet do godnej pracy i płacy, edukacji, bezpieczeństwa w państwie i w rodzinie. W tym roku, w warszawskiej Manifie widoczne była liczna grupa przedstawicielek Związku Nauczycielstwa Polskiego, a także upominających się o wyższe zarobki pielęgniarek. Główne bowiem hasło tegorocznej manifestacji brzmiało "Solidarne w kryzysie, solidarne w walce".



    Tradycyjnie już przypomniano o potrzebie większego udziału kobiet w życiu publicznym, w sprawowaniu władzy. O tym, że są to postulaty wciąż zasadne, świadczą fakty. Pracujące kobiety opłacane są zdecydowanie gorzej (proporcjonalnie od kilkunastu do kilkudziesięciu procent), zaś odsetek kobiet w różnych gremiach decyzyjnych jest często wręcz symboliczny. Potwierdzeniem tej sytuacji jest nadal skład parlamentu Rzeczypospolitej. Mandaty do Sejmu VI kadencji otrzymały 94 panie.



    Dzieje III RP dobitnie potwierdzają, że polska prawica traktuje prawa kobiet i ich miejsce w społeczeństwie przez pryzmat tradycyjnych konserwatywnych wartości. Mniemanie, że kobiety są głownie od garów i rodzenia dzieci, niezmiennie dominuje w sposobie myślenia polityków PiS, ale też nieobce jest części wpływowych liderów PO. Efektem, takie a nie inne decyzje polityczne odnośnie kształtu określonych ustaw oraz ich egzekwowania. Ów zaściankowy stosunek do "płci słabszej" sprawił, że także 8 Marca padł ofiarą polityki historycznej rządów prawicy, wspieranych w tym względzie bardzo wytrwale przez Episkopat.



    Stwierdzenie, że jedynie lewica pojmuje miejsce i prawa kobiet zgodnie z nowoczesnymi kanonami europejskiej cywilizacji nie jest, więc czymś odkrywczym. Warto przypomnieć najważniejsze decyzje i inicjatywy polskiej lewicy podjęte w minionej dekadzie na rzecz równouprawnienia płci.

  • To ekipa SLD, natychmiast po objęciu rządów, w 2002 ustanowiła pełnomocnika do spraw równego statusu kobiet i mężczyzn. Najpierw Jolanta Banach, potem Izabela Jaruga - Nowacka i prof. Magdalena Środa wspierały organizacje kobiece, organizowały kampanie edukacyjne, torowały drogę normom wynikającym z międzynarodowych zobowiązań Polski;
  • W 2003 roku na wniosek Klubu SLD wprowadzono do kodeksu pracy zakaz dyskryminacji z powodu płci, w tym definicję molestowania seksualnego;


  • Mimo oporów posłów PiS, ale też niektórych z PO, w 2005 roku przegłosowano ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Przeciw tym rozwiązaniom głosowała m.in. poseł Elżbieta Radziszewska, od 2008 pełnomocnik w rządzie Tuska. Także na tegorocznej Manifie padły pod jej adresem wezwania: ustąp, wstydu oszczędź!
  • W obecnej kadencji Klub Lewica wniósł projekty ustaw na rzecz refundacji zabiegu zapłodnienia in vitro, a także dostępu do nowoczesnych metod planowania rodziny, oraz obligatoryjnego przedmiotu nauczania w szkołach o życiu seksualnym;
  • Lewica opowiada się jednoznacznie za projektem wysuniętym przez Kongres Kobiet Polskich zmian w ordynacji wyborczej, tak by zagwarantować kobietom równy a więc 50 - procentowy udział na listach wyborczych.


    Prezentowane problemy będą tematem spotkania, jakie z okazji święta 8 Marca wyznaczyły sobie rzeszowskie działaczki Forum Równych Szans i Praw Kobiet. Spotkanie takie odbędzie się w czwartek, 11 marca, w siedzibie RW SLD, ul. ks. Jałowego 31 w Rzeszowie. Początek o godz. 12. Organizatorka imprezy, Beata Ratajczak, zaprasza serdecznie również przedstawicieli płci brzydkiej.



    Wykorzystaliśmy fotki z Manify 2010 publikowane na łamach różnych serwisów internetowych. Na pierwszym zdjęciu kwiaty mimozy (jest wiele jej odmian), będacej w wielu krajach symbolem święta kobiet.