Sojusz Lewicy Demokratycznej

Rada Wojewódzka w Rzeszowie

Drugi plan Balcerowicza: zaorać Podkarpacie

(2009-01-21)


    Rządzący dziś Polską neoliberałowie z PO i wspierający ich w mediach propagandziści, wykorzystali grudniową rocznicę pamiętnego sejmowego expose prof. Leszka Balcerowicza z 1989 roku, do objawienia jego kolejnego planu. W wywiadzie dla GW, twórca terapii szokowej, wprowadzającej socjalistyczną gospodarkę na tory dzikiego kapitalizmu, znów zaapelował: - Nie twórzmy na siłę miejsc pracy w Polsce B, zlikwidujmy przywileje emerytalne, przyspieszmy prywatyzację...

    Balcerowicz nie wierzy w celowość kosztownych programów próbujących zniwelować głębokie różnice między Polską A i B. - Lepiej umożliwiajmy ludziom przeprowadzkę tam, gdzie jest praca...

    A co z likwidacją nierówności społecznych? Co z ogromnym rozwarstwieniem między wielomilionową grupą obywateli ciułających od pierwszego do pierwszego, a elitarnym klubem milionerów, którzy po 1989 potrafili skutecznie "wziąć sprawy we własne ręce"? Profesor wie najlepiej: - Państwo nie może mieć monopolu na współczucie. Ci, którzy do tego dążą pod hasłami państwa opiekuńczego, chcą zdjąć z ludzi obowiązek moralny, by samemu pomagać innym. A gdzie jest rodzina, bliscy, społeczeństwo obywatelskie...?

    Nowe plany Balcerowicza natychmiast zyskały poklask prawicowych neoliberalnych ekonomistów. - Tylko tak - przekonywali oni maluczkich - Polska stanie się bogatsza. Lokomotywa pociągnie ostatnie wagoniki...



    Owe oryginalne pomysły "przesiedlenia mieszkańców Podkarpacia" na Zachód, za Wisłę, wywołały u wielu ludzi osiadłych nad Sanem i Wisłokiem sporą konsternację. Także wśród lokalnych polityków. - Nie pozwolimy na nowe eksperymenty ekonomiczne - oświadczyli zgodnie uczestniczy poniedziałkowej Debaty Regionalnej w studio TVP Rzeszów, zarówno ci z lewa (poseł SLD Tomasz Kamiński) jak i ci z prawa. Nawet poseł PO, podzielał - tym razem - obawy kolegów posłów.

    Szczególnie trzeźwo zabrzmiał komentarz naszych samorządowców, ludzi naprawdę doświadczonych i cieszących się uznaniem lokalnych społeczności. Na profesorski argument, że nie ma sensu wysyłać milionów na daleką wschodnią prowincję i nie wolno preferować "twardych inwestycji", a raczej inwestować w człowieka, tworząc mu równe szanse edukacyjne, zapewniając bezpłatną i powszechną informatyzację oraz możliwość szybkiego przemieszczania się, prezydenci Rzeszowa i Krosna oświadczyli stanowczo: - Na to właśnie, my zabiegamy o kolejne fundusze, m.in. w ramach Programu Rozwój Polski Wschodniej.



     Piotr Przytocki, prezydent Krosna, na łamach Rzeczpospolitej stwierdził: - Nie ma Pan racji, panie profesorze. I nie chodzi o to, by w tę część kraju wpompować jakieś niebotyczne pieniądze i z Rzeszowa zrobić Warszawę czy Kraków. Nie jestem za tym, aby z każdej dziupli była metropolia. Ale trzeba dać szansę tu żyjącym ludziom. Np. tworząc infrastrukturę, która nie będzie odbiegać od średniej krajowej.

    Prezydent Tadeusz Ferenc był jeszcze bardziej konkretny: - Szanuję prof. Balcerowicza, ale jego wypowiedzi o tej części kraju są po prostu obraźliwe. Jestem oburzony! Nie mówi się ściana wschodnia! To wschodnia część kraju i na pewno nie trzeba jej zalesiać ani zaorywać. Zresztą, proszę spojrzeć na Rzeszów. Mamy 18 proc. osób z wyższym wykształceniem. Studiuje u nas 60 tys. osób, gdy całe miasto liczy 174 tys. mieszkańców. Świetnie wykorzystujemy unijne pieniądze. Uruchomiliśmy bezpłatny Internet, już obejmując siecią 60 proc. rzeszowian...

    20 rocznica transformacji, w tym uchwalenia pierwszego planu Balcerowicza, zobowiązuje do rzetelnych ocen. W których będzie miejsce na satysfakcję ze zmian ustrojowych i cywilizacyjnych, ale też przyznanie, że obok terapii szokowej, były też inne możliwe rozwiązania, np. niemiecki model społecznej gospodarki rynkowej, czy model skandynawskiego państwa opiekuńczego. Tymczasem, znów górę wzięła prawicowa myśl propagandowa wyznająca kult Profesora i niekwestionowany dogmat o jego nieomylności.